Ostatnie spotkanie w cyklu Filozofia Dla Nie-Filozofów "tętniło" miłością...gwarne, wesołe, chwilami nostalgiczne, bo jakże by inaczej - przecież rozmawialiśmy o MIŁOŚCI. Słowo >kochać< pojawiało się prawie w każdym zdaniu no i ten czerwony kolor wokół nas...
W kilkunastuosobowej grupie każdy miał coś na ten temat do powiedzenia. Teoretyzowanie przeplatało się z opowieściami prosto z życia.
Temat, który z pozoru mógłby wydawać sie prosty, jak to z uczuciami zwykle bywa - okazał się trudny, tym bardziej, że podeszliśmy do niego pod kątem nauki.
Co krok pojawiały się więc terminy : proces nauki, teoria miłości, cechy miłości, składniki miłości, rodzaje miłości, praktyka miłości...itp
Pojawiały się przynajmniej na początku, bo przecież nie sposób było nie rozmawiać o miłości romantycznej...tej prosto z literatury, która przecież i w życiu się pojawia.
Naszą lekturą był przepiękny tekst : Hymn o miłości, który wybraliśmy wspólnie z Panem Markiem Niechwiejem na poprzednim spotkaniu, ale były również inne przykłady literackie, ulubione fragmenty tekstów o miłości, a nawet deklamowane własne wiersze o miłości...zdolnych mamy klubowiczów!


Konkluzja była jednak taka : aby nauczyć się miłości ( kochać , miłować ) należy zrozumieć że miłość jest sztuką i jako taka podlega takim samym prawom jak nauka każdej innej sztuki np. : malarskiej, pisarskiej, rzeźbiarskiej, muzyki... itd. ... Uczmy się kochać, a sami będziemy kochani.
Przed Walentynkami klubowicze byli w doskonałych humorach, a to może za sprawą pysznych ciasteczek, które specjalnie na spotkanie upiekła P. Danusia, a to może za sprawą czerwonych serc, które wirowały wokół nas, a może... może...tak po prostu...
| « poprzednia | następna » |
|---|
























