Spotkanie zatytułowane "Od katedry do kapliczki' poświęcone jest kultowi świętego Floriana. Czczony w Katedrze Wawelskiej jako patron państwa, poprzez oddających mu cześć w średniowiecznych sanktuariach, wielkich fundacjach: Kazimierza Sprawiedliwego na Kleparzu i Mikołaja  Bogorii w cysterskiej Koprzywnicy, utraciwszy swą pozycję na rzecz św. Stanisława, odnalazł się pośród ludu, jako patron "od ognia i wody".


Ta przestrzeń, między katedrą a (symbolicznie) kapliczką zawiera: żywoty świętego, jego imię, atrybuty, patronat, wizerunek oficjalny i wizerunek w sercach wiernych, znajdujący swoje odbicie w sztuce ludowej i miejsce w kulcie pielgrzymkowym (drodze ku relikwiom).

Tajemnicza postać rzymskiego żołnierza i zarazem chrześcijańskiego męczennika, dzierżącego w jednej ręce chorągiew, a w drugiej konewkę z wodą wrosła w nasz krajobraz kulturowy. Czy jednak wizerunki św. Floriana, które spotykamy w miastach, miasteczkach i wsiach, w ołtarzach, na fasadach domów, w bramach, na rynkach, w przydrożnych kapliczkach są tylko wyrazem pobożności minionych pokoleń czy też są ?jeszcze żywe?? Na pewno olbrzymia i ofiarna ?armia rycerzy św. Floriana? (jak w dni uroczyste nazywa się strażaków) zapewni świętemu Patronowi długą i pożądaną obecność w remizach i na sztandarach. Ten zaś z kapliczek - oddaje się w nasze ręce. Żeby przetrwać potrzebuje pobożnych lub przynajmniej wrażliwych na rodzimą przeszłość mieszkańców, regionalistów, muzealników, konserwatorów, ludzi dobrej woli. Szczęśliwie takich znajduje; między innymi w Babicach, Mętkowie, Rozkochowie, Porębie Żegoty, Grojcu i Psarach, w Luszowicach, Młoszowej, Trzebini, Libiążu i w Chrzanowie.

Mottem wystąpienia i świadectwem wielowiekowej obecności Świętego Floriana wśród nas niech będzie napis z belki tragarzowej chałupy sołtysiej w wygiełzowskim skansenie: Pobłogosław Boże to moie mieszkanie, zachoway ognia swięty Floryanie 25-lipca 1862r.