Felieton Olgi Nowickiej – kwiecień 2022

Siła Ukrainy… piórem pisana

Czas jest taki, że trudno myśli zebrać… ale w obliczu tego, co się dzieje za naszą wschodnią granicą, warto zanurzyć się w literaturze ukraińskiej – tak mało znanej i czytanej u nas chyba. Bo cóż oto przed 24. lutym 2022r. wiedzieliśmy o naszych sąsiadach? Nie mam tutaj na myśli karmy historycznej (bywało, że trudnej i bolesnej), bo żyjemy przecież tu
i teraz, choć w jakże barbarzyńskim czasie rosyjskiej agresji na Ukrainę, której nikt nie wyobrażał sobie w najśmielszych przecież snach.

Ukraina – dwukrotnie większa od Polski, bliska Polakom ze względu na  Lwów, z narodową potrawą – barszczem,  gdzie  wszelkie dolegliwości leczy się wódką, a chleb zajada do wszystkiego. Gdzie Ignacy Łukasiewicz  we lwowskiej  aptece “Pod Złotą Gwiazdą” wynalazł lampę naftową, a w Czarnobylu doszło do wielkiej nuklearnej tragedii, przy czym cały bokserski świat i nie tylko zachwyca się braćmi Kliczko, gdzie zakochani z całego świata zjeżdżają do słynnego Tunelu Miłości nieopodal Klewania  i gdzie wszyscy wierzą, że w gwiazdkowy poranek znajdą pajęczynę i  przyniesie im to szczęście.

Szczęście…to słowo trudne teraz dla wszystkich Ukraińców, a przecież rzecz to niezaprzeczalna, że należne im przecież, a teraz w szczególności. Pewne jest również to, że  rośnie zainteresowanie kulturą ukraińską. W mediach, na  internetowych forach często padają pytania o to, co warto czytać, jacy są najpopularniejsi pisarze ukraińscy, po co warto sięgnąć? Wstyd mi, że nie umiałabym doradzić, bo niestety ukraińskiej literatury nie czytałam…
 a szkoda. A łączy nas przecież tak wiele: bliskie sąsiedztwo, wieki wspólnej historii, pokrewieństwo języków i obyczajów, podobieństwo losów… a mimo to nasze narody
w dalszym ciągu zbyt mało wiedzą o swojej kulturze.

Zrobiłam mały (zdecydowanie mały, bo temat rzeka) research  w tym temacie,
z przyczyn oczywistych, jak również faktu, że w kwietniu obchodzimy ŚWIATOWY DZIEŃ KSIĄŻKI I PRAW AUTORSKICH (23.03). Pobuszowałam wśród ukraińskich autorów  zarówno historycznie jak i współcześnie. Toż to  >літературне багатство<, z którym każdy szanujący polski czytelnik zapoznać się powinien… w tym również ja.

Pewne jest, że na polskim rynku wydawniczym bardziej obecna jest  ukraińska literatura współczesna niż tak zwana „klasyka”. Ale podstawy i podwaliny trzeba znać, więc wspomnę tutaj o pierwszym utworze napisanym w języku ukraińskim “Eneidzie” Iwana Kotlarewskiego (1798), jako trawestacja dzieła Wergiliusza o tym samym tytule. Tutaj ciekawostka –  popularny zespół muzyczny Enei wziął nazwę właśnie od tego utworu.

Klasyka kobieca to z całą pewnością Łesia Ukrainka (1871 – 1913), która to razem z Tarasem Szewczenką (1814- 1861; poeta, etnograf, folklorysta, malarz, przedstawiciel romantyzmu, działacz polityczny, bohater narodowy Ukrainy, powieści i większość dramatów pisał w j. rosyjskim, poezję tworzył  po ukraińsku ) i Iwanem Franką (1856-1916; ponad 5 tysięcy pozycji, w tym przeszło tysiąc z nich napisał po polsku, w hołdzie dla pisarza i poety miasto Stanisławów w zachodniej Ukrainie od 1962r. nosi nazwę Iwano-Frankiwsk) tworzy  „wielką trójcę” w panteonie literatury naszych ukraińskich sąsiadów i niewątpliwie uznawana jest za największą ukraińską pisarkę. Urodzona na Wołyniu jako Larysa Kosacz o szlacheckim rodowodzie, z matki pisarki. Znała podobno 10 języków, wątła, schorowana na gruźlicę,
w tradycyjnej literaturze ludowej nacisk kładła na problematykę wyzwolenia narodowego. Jej wybitne dzieło „Pieśń lasu” z 1911 r., określany jako „dramat-feeria”, porównywany jest do „Snu nocy letniej” Szekspira” i „Balladyny” Słowackiego. Ceniła i w oryginale czytywała literaturę polską: Mickiewicza, Krasińskiego, Wyspiańskiego. Związana z ruchem socjalistycznym do końca życia figurowała na carskiej „czarnej liście”.  Wszystkie swoje wiersze poetka wydała poza granicami Rosji carskiej, gdzie publikacje w języku ukraińskim były zakazane. „Na skrzydłach pieśni” „Myśli i marzenia”, Odgłosy” –  co w tych utworach znaleźć może czytelnik? Na pewno pesymizm, osobistą tragedię oraz  uciemiężenie narodu ukraińskiego, ale także wezwanie do czynu, heroizmu, do ideałów moralnych i społecznych, oraz przekonanie, że dobro i piękno w końcu zwyciężą. O jej poezji kolega po fachu Iwan Franko pisał (…) Mimo woli rodzi się myśl, że ta chora, wątła dziewczyna jest nieomalże jedynym mężczyzną na całej Ukrainie. Jakże to wszystko adekwatne do współczesności…
i ważne dla narodu ukraińskiego jak i całego świata.

Tyle z minimalnego dotknięcia „klasyki” a współczesna literatura? – przeżywa okres intensywnego rozwoju od momentu uzyskania przez Ukrainę niezależności państwowej
z początkiem lat 90. XX w. Gdy rodziła się niepodległa Ukraina, nie żył już piewca wolności, nominowany do literackiej nagrody Nobla poeta Wasyl Stus (1938 – 1985). Jego śmierć w sowieckim łagrze stała się symbolem sytuacji literatury ukraińskiej od czasów rewolucji październikowej do końca lat osiemdziesiątych. Na literackiej scenie pojawili się inni – wolni, otwarci na świat, rozliczający się zarówno z przeszłością, jak i teraźniejszością. Polski rynek czytelniczy mógł ich poznać dzięki Wydawnictwu Czarne, które jak zawsze ma „nosa” do autorów i w ogóle dobrej literatury.

Wymieńmy więc tutaj:

Jurija Andruchowycza (ur. 1960): poeta, prozaik, piosenkarz, eseista i tłumacz, rodem
z Iwano-Frankiwska, w zachodniej Ukrainie, współtwórca grupy poetyckiej „Bu-Ba-Bu” (Burleska – Bałagan – Bufonada), współautor dwugłosu eseistycznego „Moja Europa. Dwa eseje o Europie zwanej Środkową” (wspólnie z Andrzejem Stasiukiem). Wszystkie jego powieści przetłumaczone zostały na język polski („Rekreacje”, „Moscoviada. Powieść grozy”, „Perwersja”, „Dwanaście kręgów”, „Tajemnica”) i wydane głównie przez  Wydawnictwo Czarne. Warto wspomnieć , że sam Andruchowycz jest tłumaczem na ukraiński Miłosza, Konwickiego i Brunona Schulza.

Kolejne nazwisko terytorialnie z tego samego miasta to Taras Prochaśko (ur. 1968), który wspólnie z Andruchowyczem zalicza się do tzw.  „fenomenu stanisławowskiego” (środowisko literackie skupionych wokół miasta Iwano-Frankiwska, dawniej Stanisławowa, uchodzącego – niesłusznie zresztą za tzw. artystyczną prowincję). Laureat (2007) Nagrody Conrada ufundowanej przez Instytut Polski w Kijowie. I tutaj również Wydawnictwo Czarne przyczyniło się do popularyzacji jego nazwiska wydając opowiadania „Inne dni Anny” oraz powieść „Niezwykli”.

Idąc dalej na wschód, z  Charkowem związany jest Serhij Żadan (ur. 1974), prozaik, poeta
 i tłumacz, w swoim czasie aktywista „pomarańczowej rewolucji”. „Big Mac”, „Depeche Mode”, „Anarchy in the UKR”, „Hymn demokratycznej młodzieży”, „Woroszyłowgrad”, to najważniejsze tytuły w jego dorobku.  Ciekawostką jest „Odsetek samobójstw wśród klaunów”, pozycja opracowana wspólnie z nieżyjącym już polskim fotografem Jackiem Dziaczkowskim, w której opowiadają o tym, co pozostało z „pomarańczowej rewolucji” na Ukrainie.

A jaka jest twarz kobiecej współczesnej literatury ukraińskiej?

To z pewnością Oksana Zabużko (ur. 1960), pisarka, poetka, eseistka, doktor filozofii. Jej „Badania terenowe nad ukraińskim seksem”, określane są  jako postkomunistyczna psychoanaliza narodowa. Ciekawostka: w oparciu o tę pozycję powstał monodram autorstwa  reżyserki Małgorzaty Szumowskiej na scenie Teatru „Polonia”, w którym wystąpiła Katarzyna Figura. Inne tytuły to „Muzeum porzuconych sekretów” czy zbiór  opowiadań „Siostro, siostro”.

I kolejna kobieca twarz… Natalka Śniadanko (ur. 1973)  pisarka lwowska, dziennikarka
 i tłumaczka, która jak piszą krytycy pisze z nerwem, nie unikając drażliwych tematów. Jej debiut  to „Kolekcja namiętności” i kolejna –  powieść prześmiewcza „Ahatanhel”.  Pisarka w 2006r. była stypendystką Polskiego Instytutu Książki w Krakowie i stypendystką Homines Urbani krakowskiej Willi Decjusza.  

Idąc dalej chronologicznie… pokolenie 1980. Tutaj prym wiedzie Irina Karpa
 (ur. 1980), romanistka, z  dyplomem na temat Huellebecqa. Oprócz pisania: śpiewa, performeruje, bywa prezenterką telewizyjną. Jej „Freud by płakał” (u nas ponownie poznany dzięki Wydawnictwu Czarne) łamie  z lekkością i ironią uniwersalne stereotypy.

I na koniec trzy gorące i na czasie tytuły i nazwiska: “Internat” Serhija Żadana, “Punkt zerowy” Artema Czecha i “Stulecie Jakowa” Wołodymyra Łysa – na podstawie którego został nakręcony serial.

Cóż… I chociażby kolejny, szalony Putin (oby nigdy więcej) wmawiał, że Ukraina to część Rosji… nikt o zdrowych zmysłach z tym się nie zgodzi, bo to przecież bzdury wierutne i brednie. Ukraina to bogata historia, kultura, literatura… od wieków piórem pisana. СЛАВА УКРАЇНІ!

Żródła: https://www.polskieradio.pl/9/9217/Artykul/2911689,Literatura-ukrainska-Co-warto-przeczytac ; https://choosetravel.pl/2015/08/09/wspolczesna-literatura-ukrainska-najlepsze-ksiazki-wydane-po-polsku/ ; https://www.krakow.pl/otwarty_na_swiat/aktualnosci/40501,62

Felieton publikowany w Poradniku Bibliotekarza nr 4/2022 

Olga Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.