SMAK RECENZJI: Dziś będzie o… powieści, która jest dobra na wszystko

15.06.2020

Poleca: MK2 (mol książkowy do kwadratu)

Sarah Moss, Nocne czuwanie, Wyd. Czwarta Strona 2005

Sarah Moss, Między falami, Wyd. Poznańskie 2018

Czytanie powieści jest jak przebywanie w świecie równoległym. Ze świata pandemii, maseczek i zamknięcia w betonowych ścianach blokowiska wskakuje się w czyjeś całkiem inne życie tak, że własne kłopoty, porażki i niespełnienia przestają istnieć. Jest to proces błyskawiczny, bezbolesny i uzależniający jak narkotyk. W przypadku książki Sarry Moss „Nocne czuwanie” jest to także obszar dobrze znany wszystkim matkom wychowującym swoje niesforne potomstwo.

Anna jest matką dwóch niezwykłych chłopców. Ośmioletni Raph czytuje „Przewodnik po podróżach kosmicznych‘’ i nieustannie zadaje kłopotliwe pytania typu: „Czy wiesz jak wzmacnia się kasetony pod mostami obrotowymi?”, a niespełna dwuletni Moth wciąż domaga się czytania o Gruffalo, tulenia, usypiania, po prostu bycia tylko dla niego od rana do wieczora. Jak więc znaleźć czas by dokończyć pracę naukową, przeczytać książkę , zwyczajnie złapać oddech i zająć się sobą i własnym rozwojem?

Dodam jeszcze, że mąż, także naukowiec  od rana do nocy zawodowo obserwuje maskonury na szkockiej wyspie, na której czasowo wszyscy mieszkają. Na wyłączną własność pozostają Annie tylko głęboko nocne godziny które nazywa „nocnym czuwaniem”.

Istotą tej powieści jest więc macierzyńskie rozdarcie, takie trochę życie w rozkroku, które wyzwala w Annie nieprzerwany monolog wewnętrzny, będący komentarzem do zaistniałych sytuacji z dziećmi w rolach głównych. Komentarz ten, to majstersztyk subtelnego dowcipu i sarkastycznego humoru a także dowód nieprzeciętnej inteligencji autorki. Czytając ma się po prostu dziką czytelniczą satysfakcję i zabawę na naprawdę dobrym poziomie.

Jest to też powieść o macierzyńskiej miłości, choć nic nie jest tu nazwane wprost, bo mistrzowskie pióro Sarry Moss pozwala odczuć rzeczy ledwo naszkicowane słowem i zabawną scenką.

Jest w naszej bibliotece jeszcze jedna książka tej autorki. Narratorem jest tu – pewnie dla równowagi, ale także aby oddać sprawiedliwość mężczyznom – ojciec dwóch córek, z których jedna, piętnastoletnia Miriam cierpi na dziwną chorobę objawiającą się tym, że czasem po prostu… przestaje oddychać. Jak wygląda życie ojca kiedy musi się zmagać z obecnym na stałe lękiem o życie dziecka a jednocześnie normalnie funkcjonować i pozwolić normalnie żyć swojej nastoletniej córce? Tytuł książki to „Między falami”. W obydwu powieściach narracja toczy się spokojnie, nie ma zaskakujących zwrotów akcji (chociaż?), szalonych romansów i innych atrybutów literatury lekkiej, łatwej i przyjemnej. Mimo to, dostarczają ogromnej przyjemności czytania, satysfakcji a bywa także, że pobudzają do snucia niebanalnych refleksji. Miłej lektury życzy, szczerze zauroczony talentem Sarry Moss.

MK2