Książkowe recenzje dla dzieci i rodziców

Ramona Bădescu Pomelo jest zakochany

Ilustracje: Benjamin Chaud
Tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2012

Znacie Pomelo? To uroczy maleńki, różowy słonik ogrodowy, który mieszka pod dmuchawcem, ma dłuugą trąbę, czuły uśmiech i całą baterię poetyckich doznań na podorędziu. Tak, poetyckich, mimo że nie znajdziemy tu ani jednego rymu. Bo książeczki o Pomelo to poezja najwyższych lotów, która w parze z ilustracjami dostarcza czytelnikowi – małemu i dużemu – wielu wzruszeń.

Wydawnictwo Zakamarki wydało dziesięć części o Pomelo. Spośród wszystkich godnych uwagi tytułów wybrałam dzisiaj jeden szczególnie interesujący – „Pomelo jest zakochany”. Miłości nigdy za wiele, nutka jesiennego niepokoju jak najbardziej na czasie, a ożywcze zimowe harce mogą zarazić entuzjazmem każdego narzekacza. I do tego portrecik Pomelo – cud, miód, palce lizać!

Zacznijmy od początku: pierwszy rozdział książeczki nosi właśnie tytuł „Pomelo jest zakochany”. W kim może być zakochany mały ogrodowy różowy słonik? Otóż „w jedenastej rzodkiewce w trzecim rzędzie”, „w kroplach rosy”, „w zapachu mięty, który przyprawia go o dreszcze”, a nawet „w tym szarym kamyku, którego nikt inny nie kocha” i w „księżyyyyyyyyyyyyyyyycu!”. Tekstu jest tutaj niewiele, dokładnie tyle, ile trzeba, żeby, patrząc jednocześnie na ilustracje, poznawać obiekty westchnień głównego bohatera, które są opisane z czułością i poczuciem humoru, a język – trochę dosłowny i trochę metaforyczny – czasem zderza się z obrazem, tworząc nową jakość. Autorzy wchodzą w relację z czytelnikiem, która sprawia, że traktujemy małego Pomelo z przymrużeniem oka i bez wahania zaczynamy podzielać jego fascynacje.

Kolejne rozdziały – „Wszystko znika” i „Pomelo jest fantasłoniczny” rządzą się podobnymi zasadami, chociaż nieco inny układ buduje innego rodzaju opowieść. „Wszystko znika” to historia najpierw pełna niepokoju o jesiennych zmianach w ogrodzie, które następują razem ze zmianami pór roku, a później pełna zimowej radości i zaskoczenia pierwszym śniegiem. I tutaj bardzo wyraźna jest ta zależność między słowem a obrazem – gdyby nie ilustracje, raczej nie wiedzielibyśmy, jakie można zostawić ślady, po czym się turlać, co to za niespodzianka i dlaczego cukinie mają niewyraźne miny.

Ostatni rozdział to przeuroczy portret słonia Pomelo – dowiadujemy się o nim naprawdę ciekawych rzeczy, a przede wszystkim tego, że „pod swoim dmuchawcem zapomina czasem, że jest małym słoniem”; że „nie dłubie palcem w nosie, zresztą nie ma palców”; i że jest „nieprzemakalny”, „praktyczny” i „bardzo, bardzo szybki”. Ten słonik to naprawdę ktoś: „wcale się w nocy nie boi porów”, a „kiedy się uśmiecha, nie pokazuje zębów”…

Oczywiście jasne jest, że nie wszyscy są amatorami poezji, skrótów językowych i z pozoru niepraktycznych metafor, które co prawda budują klimat, ale raczej nie posiadają zaskakujących zwrotów akcji. Ale czy może być coś piękniejszego od świadomości, że Pomelo „zawsze znajdzie miłe słowo, od którego zaczerwienią się truskawki”?

Przygotowała: Bibliotekarka Kasia / Oddział dla Dzieci