Na grzyby by się szło…

Co to jest: nie ma liści, kwiatów ani korzeni. Ma za to kapelusz, trzon, blaszki lub rurki? Z rozwiązaniem tejże zagadki drugoklasiści ze Szkoły Podstawowej w Luszowicach poradzili sobie śpiewająco.  Dzieci szybko odgadły, że chodzi o grzyby.

Zajęcia w bibliotece w Luszowicach składały się z kilku części. Prezentacja multimedialna pokazała dzieciom bogate królestwo grzybów jadalnych i trujących. Nie zabrakło zagadek. Dzieci wiedzą już, że niektóre grzyby są do siebie bardzo podobne i łatwo pomylić muchomora sromotnikowego z kanią, a niektóre gatunki pieczarek podobne są do purchawek.  Sporo zamieszania wywołało pytanie o grzyby w domu. Dzieciaki ze zdumieniem obejrzały hodowlę boczniaków. Po prezentacji zaproponowano uczniom piosenkę opowiadającą o grzybobraniu. Teraz każdy już wie, że na grzyby raczej nie wybieramy się w klapkach, lecz w kaloszach. Ukoronowaniem spotkania w bibliotece było wykonanie makiety dolnych partii lasu. Praca przestrzenna przedstawiała skupisko muchomorów czerwonych. Po takich zajęciach na grzyby by się szło.

Zajęcia zorganizowano we współpracy z p. Justyną Dudek, nauczycielką wychowania wczesnoszkolnego w Szkole Podstawowej im. Króla Władysława Jagiełły w Luszowicach.

Przewiń do góry