Bal karnawałowy

Pewnej soboty w lutym w szkole miał się odbyć bal karnawałowy dla młodszych dzieci. Jagoda z całą klasą ćwiczyła na wuefie tańce, które dzieci miały zaprezentować na balu. Jagoda długo się zastanawiała, za kogo się przebierze. Po naradzie z siostrami wymyśliła, że będzie piratką.

– Z przepaską na oku i papugą na ramieniu! Ha!

Papugę pożyczyła od Heli, swojej ulubionej koleżanki, z którą chodziła do przedszkola. Hela była o rok starsza od Jagody, więc nie spotykały się teraz tak często, jak kiedyś w przedszkolu, ale czasem widywały się po lekcjach w świetlicy. Hela ją namawiała, żeby przebrała się za łyżkę.

– Ja będę widelcem, a ty możesz być łyżką. Będziemy parą!

Ale Jagoda nie chciała, wolała być piratką. Wieczorem strój leżał przygotowany na łóżku. Ale Jagoda jakoś nie mogła zasnąć.

– Mamo, a jeśli nie będę chciała tańczyć… myślisz, że można nie tańczyć na balu?

– Myślę, że tak. Chyba nie trzeba tańczyć cały czas. Jak będziesz miała dość, to posiedzisz sobie na ławce – powiedziała mama.

– Mamo, ja chyba nie lubię tańczyć. Nie chcę jutro tańczyć.

Później przyszedł tata, powiedzieć dziewczynom dobranoc.

– Tato, ja nie chcę iść jutro na bal.

– Dlaczego nie chcesz? Przecież masz przygotowany strój. Hej, na pewno będzie fajnie.

– Nie chcę. Będzie bardzo dużo dzieci, a ja nie lubię, jak jest tłok. I jeszcze ktoś może będzie się śmiał z mojego stroju pirackiego. I nie lubię tańczyć.

– Ee, dlaczego ktoś miałby się śmiać z twojego stroju? Ale jak nie chcesz, to nie musisz się przebierać. Zresztą teraz śpij. Zobaczymy rano, co robić.

Ale rano Jagoda była już pewna, że nie chce iść. Wszyscy ja namawiali, rodzice i Zuza, i Anka. Tata mówił, że z nią zostanie na balu i jak będzie chciała wrócić do domu, to mu tylko szepnie słówko  i od razu wyjdą. Jagoda co prawda założyła strój piracki i wyszła przed dom, ale nie chciała wsiąść do samochodu.

– Muszę chwilę pomyśleć. Zastanowię się, dobrze? – powiedziała i schowała się za żywopłotem. W końcu tata powiedział.

– Jeśli nie chcesz iść, to nie musisz. Bal nie jest obowiązkowy. Tylko nie chcemy, żebyś później żałowała, że nie poszłaś. Nie będzie ci smutno?

Jagoda zdjęła strój piratki i schowała do szafy. Posprzątała trochę w pokoju, a potem poszła z mamą i z Psem na spacer. Po południu wpadła Hela z mamą i Bartkiem, młodszym bratem Heli, żeby zapytać, dlaczego Jagody nie było na balu. Jagoda założyła z powrotem piracki strój, bo koniecznie chciała go pokazać koleżance. Hela nie była widelcem, tylko panem Henrykiem, miała wąsy, brodę i krawat. Dziewczyny bawiły się, że piratka i pan Henryk wyruszyli na łupieżczą wyprawę. Do zabawy dołączyła Anka, która właśnie wróciła ze swoich sobotnich zajęć, a także Zuza ze swoją koleżanką Beatą, bo skończyły odrabiać zadania na poniedziałek i nie miały co robić. Razem wszyscy wpadli na pomysł wystawienia sztuki teatralnej pod tytułem „Piratka Elka i pan Henryk na tropie papugi”. Wyciągnęły ze strychu wielki kosz z kolorowymi ciuchami i chustami, a na balustradzie piętrowego łóżka zawiesiły kurtynę – fioletowe prześcieradło. Zuza i Beata zajęły się reżyserowaniem przedstawienia, Jagoda i Hela skonstruowały scenografię z poduszek i pluszaków, a Anka była odpowiedzialna za ruch sceniczny, czyli kto i kiedy ma biegać, skakać, tarzać się po podłodze i oczywiście wspinać się po drabinie. Bartek był akustykiem: pilnował, żeby nie było za głośno i walił wieszakiem o podłogę, krzycząc:

– Ciszaaa!!!

I oczywiście komponował tło muzyczne za pomocą kamyków w plastikowej butelce i dzwoneczka na sznurku. Scenariusz wymyślili wszyscy, ale i tak było wiadomo, że dużo się może zmienić podczas przedstawienia. Scena była na łóżku Jagody, ale aktorzy ledwo się na niej mieścili. Beata w czasie premiery scenicznym szeptem podrzucała kwestie, grając jednocześnie rolę Królowej Papug, Anka była majtkiem Bolkiem i klęczała na podłodze ze szmatą, a Zuzka, cała ubrana na czarno, zwisała z drabinki jako zły przemytnik zwierząt, zajadle atakowana przez piratkę Elkę i pana Henryka. Bartek i Anka, czyli Tajemniczy Ktoś i majtek Bolo pod koniec uratowali wszystkich z opresji i wtrącili przemytnika do więzienia, czym zyskali sobie dozgonną wdzięczność Królowej Papug. Po spektaklu tata upiekł ciasto bananowo czekoladowe, które aktorzy i widzowie zjedli do ostatniego okruszka.

W poniedziałek na przerwie pani zapytała:

– Jagódka, dlaczego nie było cię na balu? Byłaś chora?

Jagoda najpierw nie wiedziała, co powiedzieć. A potem po prostu wyjaśniła:

– Nie, ja… ja nie lubię chodzić na bale – i pobiegła do dzieci, które bawiły się na dywanie.

Katarzyna Kloska / Oddział dla Dzieci

Przewiń do góry