Podsumowanie projektu teatralnego I LO w Chrzanowie oraz UTW w Chrzanowie
7.11. 2025 – za nami kolejna edycja podsumowania integracyjnego projektu literacko-teatralnego I Liceum Ogólnokształcącego w Chrzanowie i Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Chrzanowie –
TEN ZAMIAST TEGO, CZYLI O KABARECIE DWUDZIESTOLECIA MIĘDZYWOJENNEGO – przenieśliśmy się w świat estrady, rewii, świateł, dowcipu i artystycznego życia Warszawy.
Rozpoczęliśmy kabaretową zapowiedzią…
Siła polskiego kabaretu, Lata 20-te i 30-te!
Piekielnie zdolni artyści!…
i… majstersztyk tekstów i piosenek!
TEN ZAMIAST TEGO, CZYLI O KABARECIE 20-LECIA MIĘDZYWOJENNEGO!
Podsumowanie projektu I LO i UTW w Chrzanowie!
Już za chwil kilka… Scena, kulisy, żart i… kradzież.
Tutaj wszystko wydarzyć się może!
Zapraszamy!!!
Fragmenty spektaklu przeplatane były ciekawostkami i genezą powstania Kabaretu Qui Pro Quo.
„Ten zamiast tego”, czyli Qui Pro Quo – zabawne nieporozumienie, pomyłka lub sytuacja, w której ktoś zostaje wzięty za inną osobę lub źle zrozumiane słowa.
„Ten zamiast tego” – czyli pomyłki mogą być zabawne. 106 lat temu w Warszawie rozpoczął działalność kabaret Qui Pro Quo – kwintesencja kabaretu 20-lecia międzywojennego i prawdziwa rewolucja polskiej estrady.
Ludzie, który stali w 1919 r. za stworzeniem Qui Pro Quo tworzyli dość egzotyczną mieszankę: Bolesław-Leszek Przyłuski był szanowanym ziemianinem o aspiracjach aktorskich, Tadeusz Sobocki to z kolei architekt a Izydor Weisblat był chłodno kalkulującym kupcem. To trio uzupełniał Jerzy Boczkowski – kompozytor i dziennikarz.
Kiedy 4 kwietnia 1919 roku zainaugurowano pierwszy numer kabaretu „Qui Pro Quo”. Była to jednoaktówka Kazimierza Dunin Markiewicza, która jednak zaginęła i nie znamy jej tekstu. Od tego jednak czasu teatr przyjął jej nazwę.
Było to w piwnicy Galerii Luxenburga przy ulicy Senatorskiej. Ani jego pierwsi właściciele, ani występujący w nim artyści oraz tworzący dlań wybitni literaci nie spodziewali się takiego sukcesu.
Pewne jest, że Qui Pro Quo to najsłynniejszy polski teatr literacko-rewiowy okresu dwudziestolecia międzywojennego. Jak na warunki polskiej sceny kabaretowej działał długo bo aż 12 lat. Przez jego scenę przewinęły się największe ówczesne gwiazdy, a kariery wielu późniejszych właśnie tam się rozpoczęły.
Od początku kabaret stał na bardzo wysokim artystycznym poziomie – swym charakterem przypominał poprzedników i przez krótki czas konkurentów (Sfinks, Miraż , czy Czarny Kot, które wyczerpane konkurencją z ekspansywną młodą scenką, dokonały żywota na początku lat dwudziestych minionego wieku). To w Qui Pro Quo ustalił się ostatecznie kanon układania rewiowo-literackiego programu ze skeczami, przebojowymi piosenkami, występami tanecznymi.
Wieczór kabaretowy układano w dwie części kończące się półfinałem i finałem – lansującymi zwykle piosenki, które miały stać się przebojami, czy też – jak wówczas je nazywano: szlagierami. Ten najsłynniejszy warszawski teatrzyk słynął nie tylko występami wielkich gwiazd tamtego czasu: Hanki Ordonówny, Miry Zimińskiej, Zuli Pogorzelskiej, Adolfa Dymszy, Eugeniusza Bodo oraz uwielbianego przez całą Warszawę legendarnego konferansjera Fryderyka Járosyego. Do historii przeszedł także za sprawą plejady wybitnych polskich poetów tworzących dla tej sceny teksty skeczów i piosenek – Juliana Tuwima i Mariana Hemara . Oni to bowiem byli głównymi dostawcami repertuaru, obok nich Kazimierz Wierzyński, Jan Lechoń, Antoni Słonimski. Siłą tego teatru była także często jadowita polityczna satyra, i – choć cenzura ingerowała wówczas często – żartów z kabaretowych scenek obawiały się nawet szczyty ówczesnej władzy.
O jakości kabaretu świadczył repertuar, za którym stali jego twórcy.
Wykonywane utwory znalazły uznanie widzów, gdyż muzykę do nich pisali znakomici w tym czasie kompozytorzy: Zygmunt Wiehler, Szymon Kataszek czy Jerzy Boczkowski. Ze sceny Qui Pro Quo po raz pierwszy w Warszawie zabrzmiała muzyka jazzowa, a to za sprawą min. Jerzego Petersburskiego. Oprawę choreograficzną utworów zapewniał pierwszy w Polsce zespół girlsowy, Kwalifikacje zatrudnionych w nim artystek były na tyle wysokie, że bez najmniejszego problemu ich występy przeradzały się w pokaz baletu do kompozycji Chopina, Griega, Szymanowskiego czy Händla. A to wszystko widzowie mogli podziwiać na tle nowatorskich scenografii.
Całości anturażu dopełniał Fryderyk Járosy, który wprowadził do Qui Pro Quo elementy kabaretu paryskiego, a także został legendarnym konferansjerem kabaretu i dyrektorem wielu teatrów kabaretowych międzywojennej Warszawy.
„Prouszi państwa” – czyli Fryderyk Járosy zaprasza na występ…
Swoją pozycję najsłynniejszego teatrzyku przedwojennej Warszawy Qui Pro Quo zawdzięcza w dużej części Fryderykowi Járosyemu, który przybył do stolicy w 1924 roku na gościnne występy. Był wówczas członkiem zespołu kabaretu rosyjskich emigrantów Niebieski Ptak. Zaangażowany do Qui Pro Quo od sezonu 1924/1925 stał się jego głównym reżyserem. Unowocześnił styl warszawskiego kabaretu – jego zasługą jest połączenie elementów paryskiej rewii, zdobyczy rosyjskich scenek małych form, wielokulturowości naszego kraju oraz satyry politycznej w jedną całość. Jarosy stał się składnikiem legendy Qui Pro Quo także za sprawą swoich dowcipnych konferansjerek i niemożliwego po podrobienia stylu, w którym wykorzystał swoją polszczyznę z cudzoziemskim akcentem.
Fryderyk Jarosy to absolutnie niezwykła postać, pod wieloma względami. Jego popularność w przedwojennej Polsce można porównać do popularności Klossa w latach 60 – był rozpoznawany wszędzie gdzie się pojawił. Miał wybitną charyzmę i urok, a do tego był Węgrem, który zakochał się Polsce. Niestety był też obywatelem Austrii, co sprawiło mu gigantyczne problemy.
Stefania Grodzieńska – polska pisarka, aktorka estradowa,teatralna i znakomita satyryczka – w swojej książce „Urodził go niebieski ptak” pisze:
Drogi Czytelniku! Poznaj konferansjera wszech czasów, reżysera i mistrza ówczesnych sław kabaretowych Fryderyka Járosego, który tak zachęcał ze sceny: „Nasz teatr ma dwa felery. Pierwszy – że nie ma w nim dobrych miejsc, bo orkiestrę wszędzie słychać. Drugi, że na 17 numerów jest tylko 6 zapasowych wyjść. Natomiast plusem jest to, że większość aktorów ma złą dykcję. Publiczność nie rozumie, co aktorzy mówią i dlatego nie wygwizduje programu. Zresztą publiczność nie może gwizdać, kiedy ziewa. Pociechą jest kapelmistrz. On przypomina Beethovena. Także jest głuchy. Napisał kilka operetek, tylko nie wiadomo do dziś, czyja to muzyka.
To właśnie Jaroschy – był pierwszym, który dostrzegł talent Stefanii w ,,Cyruliku Warszawskim” .
Na pierwszej próbie oglądał, jak Stefcia tańczy z innymi tancerkami – nazwał ją wtedy ,,Szarpio afrykańskie”, i tak zwykł ją już z sympatią nazywać do końca życia. Mówił też czasami, ,,że czarno ją widzi”, bo była jedyną brunetką wśród całej grupy blondynek w balecie.
Warszawska scena kabaretowa była miejscem gdzie o widza walczyły tak znane lokale jak „Sfinks”, „Miraż” i „Argus”. O sukcesie Qui Pro Quo zdecydowała innowacyjność – autorzy każdego z przedstawień kabaretu za punkt honoru stawiali sobie zaskoczenie widza czymś nowym. Sięgali po formułę dramatu, skeczu, szmoncesu czy spektaklu baletowego.
Publika „waliła drzwiami i oknami” na spektakle, w dobrym tonie było „bywać” w Qui Pro Quo. Wszyscy (których było na to stać) chcieli obejrzeć program artystyczny olśniewający dekoracjami, zapewniający widzowi doznania na najwyższym poziomie i zawierający utwory kończące się pointami porywającymi publiczność.
W tym pierwszym zespole „Qui Pro Quo” znajdziemy także kogoś, kogo pewnie byśmy się nie spodziewali, to znaczy samego Stefana Jaracza, który reżyserował tam sceny o charakterze dramatycznym.
Hanka Ordonówna, zanim została zaangażowana do teatru „Qui Pro Quo” śpiewała w „Mirażu” i „Sfinksie”. Tam straciła głos, błąkała się pewien czas po prowincji, aż w 1923 roku znalazła się na scenie „Qui Pro Quo”. W 1924 roku Jarosy, który przyjechał do Warszawy, rozpoznał w niej natychmiast ogromne możliwości, że to jest materiał na bardzo wybitną aktorkę, mimo rozlicznych wad głosu, które miała.
Mira Zimińska, czyli artystka inteligentna, osóbka cięta w słowie – prywatnie i na scenie. Ona na przykład potrafiła pod taką niewinną głupowatością, odgrywaną na scenie, raptem wyskoczyć z czymś, po czym wszystkim szczęki opadały. Z kolei dla Adolfa Dymszy powstała postać słynnego Teofila – fenomenalna kreacja aktora.
W ostatnim okresie istnienia Qui Pro Quo ważnym kompozytorem stał się Władysław Dan, prowadzący Chór Dana, najsłynniejszy zespół polskich rewellersów. W tym właśnie chórze swoją karierę rozpoczął legendarny później Mieczysław Fogg.
Co nam zostało po tych latach?
Kryzys ekonomiczny przełomu lat dwudziestych i trzydziestych XX w. brutalnie zweryfikował zasadność prowadzenia przedsięwzięcia pod nazwą Qui Pro Quo. Mimo popularności wśród publiczności oraz wysokiej jakości prezentowanych numerów i występujących artystów, nie udało się utrzymać kabaretu. Ostatnią premierą była rewia „Panie Ministrze”, wystawiona 29 maja 1931 roku. Działalność kabaretu próbowano reanimować w późniejszym okresie. Od 1937 roku w warszawskiej kawiarni „Mała Ziemiańska” występował kabaret pod nazwą Małe Qui Pro Quo. Jednak do sukcesu pierwowzoru wiele brakowało.
Teatr wywarł ogromny wpływ na styl warszawskiego kabaretu literackiego, to tam widzowie zobaczyli i usłyszeli takie szlagiery jak „Kiedy znów zakwitną białe bzy”, „Czy Pani Marta jest grzechu warta”, „Nasza jest noc”, „Co nam zostało z tych lat”, „Piękny gigolo”, „Księżyc nad Tahiti”, „Uliczka w Barcelonie”, „Pokoik na Hożej”, „Chciałabym a boję się” czy „Dulcynea”.
Ówcześni twórcy i artyści kabaret byli inspiracją nie tylko dla innych scen tego gatunku działających przed II wojną światową, lecz również tych zakładanych w PRL-u. Do twórczości Qui Pro Quo w późniejszym okresie nawiązywały kabarety „Szpak”, „Wagabunda” czy „Dudek”.
Okres kabaretu Qui Pro Quo – nazywany jest „Polskim Broadwayem” ze względu na bujny rozwój scen kabaretowych, które były centrami życia kulturalnego w dwudziestoleciu międzywojennym.
Nie zabrakło tradycyjnie zabawy z publicznością – czyli QUIZ z BONUSAMI!
Wieczór zakończony został galowo – wręczeniem podziękowań dla uczestników spektaklu i realizatorów przez Bożenę Biercę – Dyrektorkę I LO w Chrzanowie, Lucynę Kozub – Jentys – Prezeskę UTW w Chrzanowie oraz Annę Siewiorek – Dyrektorkę Miejskiej Biblioteki Publicznej w Chrzanowie
- Opracowanie literackie: Olga Nowicka / Dział Promocji i Upowszechniania Czytelnictwa/ MBP Chrzanów
- Prowadzenie spotkania: Olga Nowicka, Natalia Weżgowiec / MBP Chrzanów
- Foto: Agnieszka Kęska / MBP Chrzanów
- Dekoracje: Iwona Dębowczyk / Esencja Natury
- Źródła:
– Stefania Grodzieńska, Urodził go niebieski ptak, Łódź 1999
– Sławomir Koper, Gwiazdy drugiej rzeczpospolitej, Warszawa 2013
– Absurdy Polski międzywojennej, oprac. Marek S. Fog, Poznań 2008














































