Książkowe recenzje dla dzieci i rodziców

Barbara Gawryluk Ilustratorki, ilustratorzy. Motylki z okładki i smoki bez wąsów

Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2019

Całkiem niedawno, w listopadzie, biblioteka z powodu szalejącej pandemii zamknęła swoje podwoje dla czytelników. W takiej sytuacji bibliotekarzowi nie pozostaje nic innego, jak tylko zająć się sprawami pilnymi i najwyższej wagi, które muszą zostać zrobione a zdarza się, że brakuje czasu przy nawale spraw bieżących, między jednym wypożyczeniem a drugim. W Oddziale dla Dzieci robota wre – opracowujemy scenariusze zajęć, kręcimy dla Was filmiki, piszemy projekty, wymyślamy quizy, zagadki i robimy tematyczne prezentacje oraz układamy harmonogramy zajęć na przyszłe miesiące. Porządkujemy książki, wprowadzamy nowości, zdejmujemy sfatygowane okładki, żeby zastąpić je nowymi. Piszemy recenzje, podliczamy statystykę i pracujemy jeszcze nad ogromną ilością rzeczy, o których już nie wspomnę bo nie starczy miejsca na to, o czym chciałam Wam tutaj opowiedzieć. Czasami zdarza się, że bibliotekarz musi zajrzeć między magazynowe półki. I przy okazji może oddać się wspomnieniom. Magazyn to takie miejsce w bibliotece, które nie jest na co dzień dostępne i w którym przechowuje się starsze, rzadko wypożyczane książki, wydania sprzed lat, które zostały zastąpione wznowieniami. Przy okazji porządków, segregowania, układania, odkurzania i ubytkowania (uff…) można wyruszyć w najprawdziwszą podróż do krainy dzieciństwa, wzruszyć się na widok często zapomnianych tytułów. Wziąć do ręki stare – a może wcale nie takie stare?… – z lat osiemdziesiątych wydanie „Ani z Zielonego Wzgórza” z niezapomnianą okładką autorstwa Krystyny Michałowskiej, „Kubusia Puchatka” w miękkiej oprawie i pożółkłymi kartkami i, jakżeby inaczej, surowymi czarno- białymi ilustracjami w formie szkicu E. H. Sheparda…  Przewertować broszurową serię baśni wydawaną przez Krajową Agencję Wydawniczą z zapierającymi dech w piersiach ilustracjami Elżbiety Gaudasińskiej do „Czerwonego kapturka”, Olgi Siemaszko do „Calineczki” czy Stasysa Eidrigieviciusa do „Serca dzwonu”  – niezapomnianymi, tajemniczymi, nostalgicznymi i absolutnie mistrzowskimi obrazami zamkniętymi w małych i dużych, cienkich i grubych i, wydawałoby się, niepozornych książeczkach dla dzieci…

Wziąć do ręki, przewertować, zatrzymać się na chwilę, przysiąść, zatonąć w lekturze i zatopić się we wspomnieniach… Tak, takich wzruszeń doświadcza w swojej pracy bibliotekarz. Tylko pozazdrościć, prawda? Ale żeby nie było Wam smutno, że Wy tak nie możecie, że magazynowe półki nie są dla Was (chociaż tak naprawdę jak najbardziej z magazynu można również zamawiać konkretne tytuły, pamiętajcie o tym przy następnej wizycie w już otwartej bibliotece), to na pocieszenie chciałabym polecić Waszym rodzicom do przeczytania, a Wam do przejrzenia książkę Barbary Gawryluk (tłumaczki, dziennikarki, autorki wielu książek dla dzieci i kilku dla dorosłych) pod tytułem „Ilustratorki, ilustratorzy. Motylki z okładki i smoki bez wąsów” wydaną przez wydawnictwo Marginesy w 2019 roku i dostępną w Wypożyczalni Głównej Miejskiej Biblioteki Publicznej W Chrzanowie.

Ta książka to właśnie taka sentymentalna podróż w przeszłość, w PRL-owską rzeczywistość artystów – ilustratorów, dzisiaj często zapomnianych, twórców sztuki przez duże S dostępnej dla każdego w okresie, kiedy wszystkiego brakowało, a szarzyzna królowała w krajobrazie i naszej codzienności. Barbara Gawryluk zaznacza we wstępie: „ (…) Chcę opowiedzieć o ludzkich losach, a obrazy będą ważnym tłem tej historii. Zapragnęłam przypisać twarze do dzieł, spowodować, by ci wyjątkowi artyści nie pozostawali bezimienni. (…) O pamięć chodzi w tej książce przede wszystkim.”

„Ilustratorki, ilustratorzy” to zbiór niecodziennych portretów, zapis rozmów autorki z twórcami lub ich bliskimi ze sztuką w tle. Z tej książki dowiemy się dużo o życiu i pracy konkretnych osób związanych z polską szkołą ilustracji, ale również o samej twórczości – autorka dopilnowała, żeby przybliżyć czytelnikowi styl, specyfikę prac każdego z poszczególnych artystów, może bez głębokiej analizy (taką można znaleźć w książce „Stacja ilustracja” Anity Wincencjusz- Patyny, dostępnej w Czytelni Naukowej naszej biblioteki), ale za to z bogatą dokumentacją w formie licznych zdjęć poszczególnych ilustracji do książek. I ta właśnie graficzna strona tej publikacji może być niezwykłą przygoda ze sztuką dla dziecięcego czytelnika i inspiracją do tego, żeby spojrzeć łaskawym okiem na starsze książeczki, które pamiętają dzieciństwo rodziców i młodość dziadków.

Jeśli chcecie dowiedzieć się naprawdę ciekawych rzeczy na temat kulisów pracy takich artystów jak Janusz Grabiański (autor ilustracji do sławnego „Elementarza” Falskiego), Zbigniew Rychlicki (pamiętacie „Misia Uszatka”?), Bohdan Butenko (chyba nikomu nie trzeba przedstawiać Gapiszona) Maria Orłowska Gabryś (Matejko w spódnicy), Olga Siemaszko (jej Calineczka wdrukowała się w pamięć wielu czytelników i ukształtowała smak estetyczny wielu pokoleń)… i wielu innych autorów, przedstawionych w książce Barbary Gawryluk – to koniecznie sięgnijcie po „Ilustratorki, ilustratorów”. To arcyciekawa lektura dla wszystkich wielbicieli polskiej szkoły ilustracji i fascynatów książkowego piękna, naprawdę.

Przygotowała: Bibliotekarka Kasia / Oddział dla Dzieci

Przewiń do góry