Felieton

Ukochane dziecko

Każda matka, zapytana: Mamusiu, kogo kochasz bardziej, mnie czy Kasię?” odpowie: „Oj, przecież kocham was tak samo”. Jednak naukowcy twierdzą, że to… guzik prawda! Według nich, większość rodziców ma swoje preferowane dziecko – takie, które wzbudza w nich największą tkliwość, największą dumę i któremu są w stanie wybaczyć nieco więcej niż jego rodzeństwu.  Takie zachowanie i wybiórcze faworyzowanie w moim przekonaniu jest absolutnie złe i może przynieść bardzo przykre konsekwencje, chociaż zdaję sobie sprawę, że życie wygląda różnie i pewne sytuacje wręcz wymuszają na nas nie do końca czasami odpowiednie zachowania.  I o ile tego jestem pewna (jak stąd do Ameryki), że dwoje moich latorośli kocham, z ręką na sercu tak samo, o tyle moje „zawodowe dzieci” z całą pewnością nie!

W ciągu  mojej bibliotekarskiej kariery rodzicielskiej,  matkowałam wielu maleństwom. Rodziły się na moich oczach, dorastały, zmieniały się, przechodziły pod opiekę innych, może lepszych, a zdecydowanie młodszych matek. Ale to jedno BIBLIOTECZNE DZIECKO, które narodziło się równo 15 lat temu, kocham miłością niezmienną i nigdy w życiu nikomu Go nie oddam, bo ma miłość do Niego jest jedyna, ponadczasowa i niezmienna. Na imię ma DKK, czyli DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI. Jako MATKA-MODERATORKA jestem z Niego baaaaardzo dumna! A na dodatek  ma miłość nie jest ślepa, bo to „dziecko” me gorące uczucie ewidentnie odwzajemnia: tęskni, mówi „kocham”, przy czym jest niesamowicie grzeczne i zdyscyplinowane. Słowem – Anioł! Plusem na pewno jest fakt, że uosabia dużą klubową rodzinę, w której okazujemy sobie uczucia, mamy piękne relacje i wspaniałe literackie więzi. Cenimy sobie fakt, że jesteśmy najstarszym klubem w Małopolsce, pozytywnie ocenianym w ramach ogólnopolskiego  projektu, a w środowisku lokalnym postrzeganym jako grupa kreująca modę na czytanie. Najważniejsze, że potrafimy się słuchać i kulturalnie ze sobą rozmawiać, no i jesteśmy otwarci na świat i ludzi. Czy taka miłość w dzisiejszych czasach nie jest piękna?

A skoro nie boimy się wyzwań… No to cóż, stało się! Wspólnymi siłami „urodziliśmy” nowe – klubowe „literackie dziecko”. Matkujemy i ojcujemy od stycznia tego roku. Sama ciąża była spokojna i w sumie krótkotrwała. W październiku rodzina DKK gościła na spotkaniu Anitę Musioł  właścicielkę Wydawnictwa Pauza, z którą prowadziliśmy cudowne rozmowy o literaturze, rynku książki, autorach i czytelnikach. Ta z pozoru luźna dyskusja dała początek „nowemu życiu”, które nazwaliśmy CZYTAMY I PISZEMY DLA PAUZY. Do odbioru tego „dziecka” szykowaliśmy się już w listopadzie czytając przedpremierowo pierwszą, projektową książkę – DAVIDA VANNA, HALIBUT NA KSIĘŻYCU. To literatura, która zdecydowanie odpowiada gustom ambitnych klubowiczów DKK.  Rach- ciach i BLURB na okładkę gotowy! Czy sam poród był trudny? Bynajmniej, jeśli kocha się literaturę – tak jak My, to rodzić można wielokrotnie, na co zresztą liczymy i do czego się cały czas przygotowujemy. Wiek nie gra tutaj roli. Naszym atutem  jest czytanie i kontakt z kulturą. Dla chcących sprawa ma się  tak – zarówno książki, teatr czy też  inne ambitne dzieło artystyczne może stanowić znakomitą inspirację i pobudzić do twórczego myślenia.  Jednak konieczne jest przy tym krytyczne myślenie, analizowanie tekstu czy obrazu w taki sposób, aby wyciągnąć z tego cały sens i istotę. Naszym dniem codziennym jest  literatura i tutaj mościmy nasze gniazdo.

A propos – szkoliłam się ostatnio właśnie w temacie twórczego myślenia. Podczas warsztatów online przerabialiśmy całą  piramidę: zapamiętywanie, zrozumienie, zastosowanie, analiza, tłumaczenie, tworzenie… Zapytano mnie z czym mam problem w tym schemacie? Z niczym –  odpowiedziałam …i aż się przestraszyłam swoich słów. No tak,  pomyślą, że jestem okropna, zadufana i z tych… najmądrzejszych… Nic bardziej mylnego. Nie jestem taka absolutnie, no i cóż mam zrobić – nie mam trudności z żadnym z pięter tej piramidy. Zapamiętuję, rozumiem, stosuję, analizuję, tłumaczę i tworzę. Nie wiem czy skutek zawsze jest ok, ale się staram aby trzymać i poziom, i fason.

Tacy są też moi klubowicze – literacka rodzina.  Z twórczym i zarazem krytycznym myśleniem nie mają problemu. Rozmiłowani w literaturze, myślący i analizujący literaturę w szerokim kontekście otaczającej nas rzeczywistości. Nasza codzienność – czytamy dużo książek i chcemy polecać te najlepsze, czyli napisane świetnym piórem i przekazujące istotne wartości. Zatem w trakcie lektury zaznaczamy cytaty, robimy notatki, a później dyskutujemy, „kłócimy się”,  wymieniamy swoje poglądy i konfrontujemy gusta…. I tak już od kilkunastu lat. Wprost idealnie zgrała się tutaj idea Dyskusyjnego Klubu Książki z zamysłem Wydawnictwa w kwestii promocji literatury. Cóż, Matce Chrzestnej Anicie Musioł – właścicielce Wydawnictwa PAUZA możemy tylko podziękować za to nowe DKK-owskie dziecko i szansę wkroczenia w nowy rozdział naszego klubowego życia oraz w kolejny  obszar dobrej i ambitnej literatury.  DKK Chrzanów i Wydawnictwo Pauza – jesteśmy oto równoprawnymi opiekunami, będziemy dbać i troszczyć się o Jego edukację i rozwój.

Nie znacie twórczości Davida Vanna? Nie czytaliście Halibuta na księżycu? Błąd! – ale do naprawienia…

Ani zimna Alaska, ani gorąca Kalifornia nie stanowią już bezpiecznej przystani dla Jima…zabójczo szczera opowieść o poczuciu głębokiej beznadziei, niszczącym niepokoju oraz  trudnych relacjach rodzinnych i ciągłym poszukiwaniu bliskości. Jaki bilans emocjonalny przyniesie czytelnikowi konfrontacja swojego Ja z metaforycznym Halibutem?

… możecie już oto przeczytać BLURB na okładce książki… Czekajcie na kolejne, czytajcie dobrą literaturę i gadajcie, gadajcie nieustannie o książkach…. pamiętając, że ROZMOWA JEST PRZEDŁUŻENIEM PRZYJEMNOŚCI CZYTANIA!

Felieton publikowany w Poradnik Bibliotekarza nr 3/2021

Olga Nowicka

Przewiń do góry