RECENZJA MK2: Myślenie nadobowiązkowe

Wybór Jacek Dehnel, „Ćwiartka Szymborskiej, czyli lektury nadobowiązkowe”

Wydawnictwo Znak 2021

Wytrawni znawcy literatury twierdzą, że nie jest dobre czytanie tylko literatury pięknej. Wisława Szymborska na przykład przekonywała, że tym sposobem traci się właściwą perspektywę, dlatego po lekturze monologu wewnętrznego dobrze jest dowiedzieć się jak  kichają słonie. Ewentualnie poczytać książkę, w której liczy się nogi stonogom.
Przyznaję, że do książek o słoniach i stonogach nie zaglądam zbyt często ale od dawna wiem, że powieści rzadko uruchamiają twórcze, inspirujące myślenie, dlatego bez chwili wahania ściągnęłam z bibliotecznej półki felietony Wisławy Szymborskiej w wyborze Jacka Dehnela pt. Ćwiartka Szymborskiej.

Zwykły śmiertelnik, ot, taki jak ja nieraz zastanawia się jakie książki czytają wielcy tego świata, czym sycą swoje żarłoczne dusze, zwłaszcza ci, którzy sami tworzą literaturę. Pani Szymborska, zapewne  w imię zachowania wspomnianej wyżej  perspektywy, czytała WSZYSTKO! Od poezji Safony przechodziła do Gimnastyki dla kobiet w ciąży i połogu, a przeczytawszy Mały atlas motyli  i – uwaga! – Kalendarz ścienny na rok 1973 całkiem spokojnie sięgała po biografię królowej Bony na przykład. Jednym słowem tytułowy i gatunkowy zawrót głowy. Jednak, choć wszystkie te lektury traktowane były przez Poetkę z jednakową pieczołowitością i uwagą, to trudno oprzeć się wrażeniu że są tylko pretekstem do socjologicznych dygresji i filozoficznych wniosków, które bardzo łatwo mogłyby przepoczwarzyć się w wiersz. Jacek Dehnel napisał we wstępie, że mamy tu do czynienia z poetką, na chwilę zatrudnioną do pisania felietonów i tak jak w poezji jest ona dowcipna, przekorna i inteligentna jak brzytwa ze znakomicie opanowaną sztuką salonowej złośliwości. Każde niemal zdanie to finezyjny majstersztyk, który wrażliwą duszę przyprawi o dreszcz intelektualnej rozkoszy.

Zwięzłość i chirurgiczna precyzja tekstów Szymborskiej – jej felietony  nie przekraczały zazwyczaj dwóch stron – każe i mnie ważyć każde słowo, ale dzisiaj, w tym miejscu historii muszę, obficie cytując, dopisać jeszcze i to……

Otóż treść felietonu   Monstrum, którego tematem startowym jest książka Jana Gondowicza Zoologia fantastyczna uzupełniona  wprawiała mnie z każdym przeczytanym zdaniem w coraz większe zdumienie, albowiem świat zwierząt jakoś niepostrzeżenie przechodzi tu w świat ludzki i oto okazuje się, że monstrum, to niekoniecznie specjalność zoologiczna, ale też

Człowiek owładnięty nienawiścią.
Szerzy zamęt w przekonaniu, że robi porządek.
Mija się z prawdą zawsze z przyczyn jakiegoś wyższego rzędu.                                                                                    

Można powiedzieć „brzmi znajomo” i jest boleśnie aktualne, jakby wyjęte z najświeższej gazety. Czytam więc dalej… 

Do czynów brutalnych czuje się sprowokowany.
Wątpliwości własnych nie ma
a cudzych sobie nie życzy.
W czaszce ma mózg, ale to mu nie przeszkadza.                                        

Trzeba być bardzo wrażliwym i uważnym obserwatorem życia żeby snuć takie refleksje. Ten portret stworzono w latach 90-tych XX wieku, a ludzie monstra istnieli od zawsze i to im historia zawdzięcza swoje najkrwawsze dzieje. Jak widać przez wieki nic się nie zmieniło. W tej chwili trwa jej kolejny akt….

Wisława Szymborska pisała felietony o swoich „lekturach nadobowiązkowych” właściwie przez całe życie, jest więc w czym wybierać. Przeczytanie wszystkich na raz byłoby zapewne zajęciem czasochłonnym. Odsyłam więc do Mistrzyni  Słowa w wyborze Jacka Dehnela. Czyli do Jej ćwiartki.

Poleca: MK2

Źródło okładki: www.megaksiazki.pl

Przewiń do góry