O Umberto Eco już pisałam i wielokrotnie powoływałam się na jego słynne dzieło „O Bibliotece”, które jest dla nas – braci bibliotekarskiej, jak czytanie Biblii – za każdym razem odkrywcze… czytamy i poszukujemy głębszego sensu, wręcz osobistego spotkania z bibliotecznym słowem, szukanie i znajdywanie odpowiedzi na pytania w sferze zawodu bibliotekarza.
Mam ją właśnie przed sobą, na biurku i pewnie gdybym teraz ją otworzyła – odkryłabym kolejne zdanie nad którym zapewne bym się pochyliła, bowiem cała ta miniaturowa książeczka – wręcz kipi: erudycją, wiedzą, uczonością, intelektem etc.
Ale nie – nie otworzę jej specjalnie – zostanie na inną okazję, gdyż tymczasem… jakiś czas temu wpadła mi do ręki książka Aleksandry Rybki – Pokaż mi swoją bibliotekę. Najpierw przewertowałam ją na szybko przy regale, a zaraz potem wypożyczyłam… OTWORZYŁAM… i … ODKRYŁAM – rozmowy – perełki – o BIBLIOTEKACH.
Chciałoby się sparafrazować: pokaż mi swoją bibliotekę…. a powiem Ci kim jesteś… i zapewne o to autorce chodziło, kiedy do rozmowy o swoich prywatnych księgozbiorach, zaprosiła kilkunastu pisarzy, tłumaczy i dziennikarzy. Ależ gęsto tutaj od treści i świetnych opowieści, a w dodatku wszyscy rozmówcy dają świadectwo miłości do biblioteki, książek i literatury.
I tak np. […] Profesor Jerzy Bralczyk zdradza jakie książki towarzyszą mu przy śniadaniu, Maciej Sieńczyk – w jakim celu przeszukiwał mieszkania zmarłych, a Paweł Dunin-Wąsowicz – dlaczego nie zaprasza już do siebie gości. Michał Rusinek w pełnej anegdot opowieści wspomina swoje książkowe traumy z dzieciństwa, Sylwia Chutnik opowiada o najważniejszych inspiracjach, Agata Tuszyńska o wspaniałych literackich przyjaźniach, zaś Michał Cichy, tłumaczy, dlaczego pozbył się większości swojego księgozbioru.[…] To tylko mały fragment ze wstępu, ale im dalej czytamy dowiadujemy się, że dla każdego z rozmówców liczy się Biblioteki – rozmiar, ilość, jakość… i towarzystwo. Dla każdego wszystko razem… ale inaczej. Bo też i różni przecież jesteśmy…
BIBLIOTEKA… wracając stricto do hasła tegorocznej edycji Tygodnia Bibliotek – pojemne jak zawsze
i o to chodzi, bo tak pojemna jest właśnie BIBLIOTEKA – pełna „skarbów” do odkrycia, które każdego dnia inspirują „odkrywców” do działania, rozwoju i zgłębiania wiedzy.
OTWIERASZ… czyli przekraczasz próg książnicy i korzystasz z książek oraz wszystkich pozostałych zasobów, w tym również cyfrowych. W myśl nowej filozofii działania jako „trzeciego miejsca” wchodzisz w przestrzeń pomiędzy domem a pracą
i czujesz się tutaj dobrze. Nie ma barier – „ten świat” jest dostępny dla każdego, bez względu na wiek, status materialny, przekonania czy stopień sprawności. Tutaj nie kupujesz – dostajesz za darmo. To BIBLIOTEKA dostosowuje się do Czytelnika, oferuje wiele udogodnień, systemy samoobsługowe, szybkie Wi-Fi, ciche miejsca do pracy zdalnej i nauki, a z drugiej strony otwiera się na zabawę i realizację zwariowanych pasji. Chciałaby Cię zapytać: pokaż mi drugie takie miejsce, gdzie wiedza jest tak zdemokratyzowana, czyli powszechnie odstępna i użyteczna? Centrum spotkań? Dialog? Wymiana myśli? – proszę bardzo – jestem OTWARTA – przyjdź do mnie i współtwórz mnie, buduj, ulepszaj, rozwijaj… To od Ciebie zależy jaka jestem i co mam w środku – rzecze Biblioteka.
ODKRYWASZ… moc bogactwa intelektualnego. To już nie tylko tradycyjne wypożyczanie książek – skądinąd – najwspanialsze, ale również – aktywne poznawanie, rozwój kompetencji i integracja społeczna. Jestem niczym laboratorium kreatywności – mówi Biblioteka – nauka to moje drugie imię. Jestem jednym, wielkim eksperymentem – korzystaj ze mnie, doświadczaj
i odkrywaj. Wspomagam cię w tym procesie zwanym życiem – jak powiedzą jedni i w wielkiej przygodzie – jak zwą życie inni.
Jak to cudownie otwierać i odkrywać… różne biblioteki – i i te publiczne, i te prywatne. A wracając do tych ostatnich…
[…] Flaubert, Sienkiewicz, Tołstoj, Nabokov[…] Czytam ich przy śniadaniu ponieważ wstaję dużo wcześniej niż żona. Jest to dla mnie bardzo istotne, bo nie mogę jeść bez towarzystwa, więc jem w towarzystwie ciągle tych samych książek i znam je na pamięć […] Jerzy Bralczyk, językoznawca.
Co można o Pani powiedzieć na podstawie Pani księgozbioru? – Kiedyś wszedł pan, który mi montował regał i zapytał czym się zajmuję. Powiedziałam, że jestem pisarką, a on na to: „Bajek? Bo tak pani wygląda i takie ma mieszkanie”. Jestem więc pisarka bajek. (Sylwia Chutnik, pisarka)
[…] Moje wstydliwe czytelnicze grzechy są raczej grzechami zaniechania – nie to co czytam, ale to, czego nie znam albo znam
z drugiej ręki. Bo przecież, jak słusznie napisał Pierre Bayard w „Jak rozmawiać o książkach, których się nie przeczytało?”, w miarę otrzaskany czytelnik poznaje nie tylko to, co faktycznie przeczytał, ale poprzez rozmowy, strzępki informacji z prasy, telewizji, innych książek również to, czego nie przeczytał. (Jacek Dehnel, pisarz)
Zaczęłam ten felieton od Eco… miałam go nie otwierać… a jednak nie mogłam się oprzeć… strona 5. Wszechświat, (który inni nazywają Biblioteką)… cytat z Jorge Luisa Borgesa, Biblioteka Babel – czyż to nie najlepsze zakończenie?
Felieton publikowany w Poradnik Bibliotekarza 5/2026
Olga Nowicka

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury
i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Zadanie „Sanatorium Kulturowe czyli kuracja czytelnicza, która podkreśla ideę regeneracji, wzmocnienia i profilaktyki kompetencji kulturowych” w ramach programu MKiDN Edukacja kulturalna 2026.
