Sally Hepworth, Kochane córeczki

Sally Hepworth, Kochane córeczki

Wydawnictwo Mova, 2025

Z twórczością Sally Hepworth zetknęłam się ostatnio po raz pierwszy, ale było to mocne wejście. Plan na „Kochane córeczki” miałam następujący: mam przed sobą kilka wolnych wieczorów, więc niech powoli sączą się w rytm przewracanych kartek. Okazało się jednak, że książka zajęła mi ich tylko dwa, a resztę spędziłam na podróżowaniu do niej myślami. „Kochane córeczki” wydaje mi się pozycją na wskroś kobiecą, a więc musi być „bardziej”. Bardziej obiecująca, bardziej wciągająca, bardziej siejąca niepokój, bardziej kojąca serce… O wiele bardziej, niż na początku można by założyć.

Dlaczego nazwałam tę powieść kobiecą, pomimo że wymyka się wszystkim ramom, w których mieszczą się opisywane tak zazwyczaj książki? Z perspektywy kilku dni widzę, jak ciekawe jest to studium kobiecych stanów psychicznych, sposobów radzenia sobie z traumą, odpowiadania na kryzysy i… kochania. Chociaż książka jest kategoryzowana jako kryminał i thriller, to niesie w sobie o wiele większy ładunek emocjonalny. Po pierwsze – wspaniale zarysowane postacie. Nie znajdziesz tu merysuizmu, a pomimo to na pewnym etapie do każdej z postaci kobiecych zapałasz sympatią, albo przynajmniej współczuciem. Czy uda ci się przenieść te emocje przez całą fabułę – tego nie zdradzę, ale obiecuję złożoność ludzkich losów, kilka naprawdę ciekawych zwrotów akcji i bohaterki, które są na tyle wyraziste, że na pewno nie będziesz ich mylić.

Bardzo podoba mi się sposób, w jaki wprowadzany jest nastrój grozy. Co bowiem działa na naszą wyobraźnię lepiej, niż oksymorony?… Nowa szansa dla samotnych dzieci w uroczym wiejskim domu z matką adopcyjną wyglądającą jak Barbie w swoich gustownych sukienkach i starannie ułożonych włosach, która tryska entuzjazmem i proponuje, by mówić do niej „mamusiu”? Ale skoro o oksymoronach wspomniałam, to twojej wyobraźni pozostawiam drugie, ukryte oblicze tej sytuacji…

Nie, piekło nie ma nic wspólnego z miejscem – piekło wiąże się z ludźmi. Być może to ludzie są piekłem.
– John Marsden

Czasami w piekło wprowadza nas inny człowiek, czasami wpędzamy się w nie sami, a czasami spycha nas tam nasza przeszłość. Zapraszam cię dzisiaj do podróży w mrok. Uwierzysz mi jednak, kiedy obiecam, że pomimo to nie stracisz wiary w światłość?

Miłej drogi, ale wędruj ostrożnie.

Przygotowała Maria Piechowska / Dział Udostępniania Zbiorów i Animacji

Źródło okładki: lubimyczytac.pl

Przewijanie do góry